Przemiana Liz Gilbert pokazuje drogę od wewnętrznego chaosu i zagubienia do większej świadomości, spokoju i równowagi. Ajurweda opisuje podobny proces poprzez trzy guny: tamas, radżas i sattwę. Każda z nich wiąże się z inną jakością umysłu, emocji i działania, a ich obserwacja pomaga lepiej zrozumieć własne zachowanie. Każda z gun – podobnie jak dosze – ma swoją funkcję, znaczenie i właściwe miejsce w kształtowaniu równowagi.
,,,,
Czym są guny i jak wpływają na nasze emocje, zachowanie i sposób myślenia?
• Sattva to czystość, równowaga i spokój umysłu.
• Radżas to energia ruchu, działania, pragnień i pasji.
• Tamas to ciemność, stagnacja i inercja, ale także naturalna potrzeba snu, wyciszenia i regeneracji.
Wielu z nas marzy o tym, by żyć w sattwicznej lekkości i klarowności. Nawet jeśli uda nam się na moment dotknąć tego stanu, utrzymanie go na dłużej okazuje się wyzwaniem. W szybkim, wymagającym świecie większość z nas balansuje między radżasem a tamasem, tylko czasami doświadczając sattwy.
Choć sattwa prezentuje się w najlepszym świetle, tamas – odpowiadający m.in. za sen – jest nam tak samo potrzebny. Bez niego nie byłoby przecież odpoczynku ani stabilności, które pozwalają nam zwolnić w radżasowym pędzie galopującej codzienności.
…
Jak rozpoznać guny w codziennym życiu?
Jeśli koncepcja gun jest dla Ciebie nowa, może wydawać się nieuchwytna. Możesz mieć trudności w zrozumieniu, jak te trzy podstawowe jakości manifestują się w Twoim życiu. Dlatego pokażę Ci, jak przejawiają się one w praktyce. Posłużę się historią, którą wiele z nas zna – filmem „Jedz, módl się, kochaj”, w którym Julia Roberts wcieliła się w postać Elizabeth Gilbert – autorki książki o tym samym tytule.
….
Co historia Liz Gilbert z „Jedz, módl się, kochaj” mówi o gunach?
Ekranizacja bestsellerowej powieści Elizabeth Gilbert to pełna inspiracji opowieść utkana na kanwie poszukiwania sensu życia – wewnętrznego spokoju, harmonii i miłości. Bohaterka przechodzi przez różne etapy samopoznania, a jej transformację można odczytać właśnie w kontekście gun.
Fizyczna podróż, którą po rozwodzie Liz odbywa przez Włochy, Indie i Bali, odzwierciedla jej duchową wędrówkę – podróż w głąb siebie. Wizyty w kolejnych krajach to eksplorowanie tego, co ukryte w jej ciele, umyśle i duszy, dotąd nierozpoznane i nienazwane.
………
Jak przemiana Liz Gilbert pokazuje działanie gun?
Liz poznajemy na Bali, gdzie jako dziennikarka pisze artykuł o wyspie. W tym celu odwiedza lokalnego uzdrowiciela, zastanawiając się, o co właściwie chciałaby zapytać. Nie wie jeszcze, że ta wizyta zapoczątkuje głębokie zmiany w jej życiu.
………
Jak rozpoznać, że utkwiłam w tamasie?
W jednej ze scen widzimy, jak Liz leży w łóżku, ogarnięta świadomością, że utknęła.
Małżeństwo z człowiekiem, który patrzy w zupełnie innym kierunku. Emocjonalny kryzys. Dezorientacja wobec własnych potrzeb i pragnień wskazują, że znalazła się w ciasnych objęciach guny tamasu – ciężkiej, przytłaczającej, pozbawiającej nadziei.
W tym przytłumieniu pojawia się jednak impuls – modlitwa, rozmowa z Bogiem, poczucie, że „coś woła”. Cierpienie staje się katalizatorem przemiany, a tamas okazuje się bramą do przebudzenia świadomości. Liz jeszcze tego nie wie, ale już wkroczyła na ścieżkę, która wyprowadzi ją z mroku.
…………
Dlaczego czasem nie potrafimy się zatrzymać i ciągle szukamy czegoś nowego?
Początkowa faza zwątpienia, niepewności i bezruchu stopniowo przekształca się w okres intensywnych poszukiwań. Kiedy Liz słyszy tajemnicze „wołanie”, postanawia sprawdzić, dokąd prowadzi. Potrzeba zmian motywuje ją do działania. Pasja do życia, która tli się w jej sercu, dodaje jej odwagi, by zakończyć nieudane małżeństwo i porzucić dotychczasowe, niesatysfakcjonujące życie.
Liz jedzie do Włoch, a następnie do Indii i na Bali. Jej podróż odbywa się paralelnie z poznawaniem różnych aspektów siebie. Decyzja o wyjeździe oznacza wejście w rajasową energię ruchu, ciekawości i poszukiwań. Wewnętrzny niepokój tym razem jej nie paraliżuje i nie zatrzymuje w miejscu – popycha ją ku nowemu.
We Włoszech zanurza się w lokalnej kulturze, uczy języka, czerpie radość z tak prozaicznej czynności, jak jedzenie. Delektuje się każdym kęsem, celebruje radość wspólnego biesiadowania. Zajadając pizzę sprawia wrażenie, jakby jadła kawior serwowany na stołach uczty życia. I mimo pełnego żołądka i za ciasnych spodni nadal jest głodna. Głodna życia. W tym rajasowym stanie ciągłego poszukiwania widać przebłyski sattwy – docenianie małych rzeczy, radość bycia, obecność przyjaciół, poczucie bycia sobą.
Rajas to stan, w którym trudno się zatrzymać. Zwłaszcza poszukującej Vacie, a Liz wiele takich cech wykazuje (chaos w głowie, lęk, dezorientacja, chęć zrobienia czegoś nowego). Nasza bohaterka po raz kolejny wsiada więc do pociągu zwanego rajasem, by tym razem zatrzymać się na przystanku zwanym Indie.
W Indiach oddaje się medytacji, modlitwie, konfrontacji z własnym lękiem i hałasem wewnętrznym. Wsłuchuje się w najcichsze podszepty swojej duszy. Poprzez duchową praktykę pracuje nad sobą. Walczy z wewnętrznymi demonami podszytymi strachem, niepewnością i zwątpieniem. Radżas wyraża się tu w intensywnej pracy duchowej. Na tym etapie życia Liz wciąż łaknie więcej – to nadal ruch, ale inny niż wcześniej, bo skierowany do wewnątrz.
………..
Jak przejść od chaosu i niepokoju do większego spokoju i równowagi?
Wracając na Bali, Liz wraca również do Ketuta, balijskiego szamana w piątym pokoleniu. To on przed rokiem wróżył jej drugie małżeństwo, utratę pieniędzy, powrót na wyspę i wielką miłość. Jego trzy pierwsze przepowiednie spełniły się.
Liz rozwiodła się i straciła majątek. I – cóż – znów stanęła przed swoim mistrzem. Tym razem jednak odmieniona: świadoma siebie, swojej historii i swoich potrzeb.
Podczas pobytu na wyspie obserwujemy jej dalszą transformację. Jej energia jest inna – spokojniejsza, bardziej świetlista. Już nie biegnie. Jest tu, obecna, ugruntowana. Radżas nie popycha jej jak dawniej.
Trzecia z przepowiedni Ketuta, dotycząca powrotu na Bali, okazała się więc punktem kulminacyjnym transformacji Liz. To właśnie tutaj, bohaterka zaczyna zagłębiać się w sattvie – harmonii, spokoju i równowadze. Odkrywa szczęście w codzienności, w ciszy, w prostych chwilach. Zamiast szukać spełnienia na zewnątrz, odnajduje je w sobie.
Relacja z Felipe otwiera nowy rozdział – ale też budzi dawne lęki. Pojawia się zawahanie, zamrożenie, obawa przed utratą siebie – dobrze znane tamasowe ciemności. Na chwilę znów daje się złapać w sieci tamasu i radżasu. Chaotyczne ruchy, zaprzeczanie, wypieranie, brak zdecydowania mącą jej dotychczasową radość. Sattva ustępuje miejsca dawnym lękom. Okazuje się tak ulotna i delikatna.
Jednak praca, którą Liz do tej pory wykonała, pozwala jej stopniowo powrócić do spokoju. Do miękkiej pewności, że życie niesie ją tam, gdzie trzeba. Zaufanie do siebie i życia staje się jej nowym kompasem.
……
Co dzieje się, kiedy przestajemy szukać spełnienia na zewnątrz?
Po krętej, spowitej ciemnością tamasowej drodze, po radżasowych wyścigach po więcej, po łapczywym poszukiwaniu – wreszcie zwalnia, bo to, czego szukała, było w niej od początku.
Jednak dopiero tu, po latach i po przejściu wyboistej, długiej drogi z plecakiem życiowych doświadczeń, gotowa jest przyjąć życie takim, jakie jest. Bez kontrolowania, bez napinania, bez walki. Ta postawa sprawia, że sattva zaczyna pojawiać się naturalnie – jak światło, które wraca, gdy rozchodzi się mgła.
Na początku podróży Liz, zapytana przez włoskich przyjaciół o słowo, które ją określa, znalazła je dopiero u kresu wędrówki. Attraversiamo – „przejdźmy na drugą stronę” – stało się symbolem jej przemiany: decyzji, by opuścić dawny świat i wejść w nowy, pełen harmonii i świadomej obecności.
To słowo oznaczało nie tylko zmianę miejsca, ale przede wszystkim przejście w inny stan – ku sattvie, gdzie miłość do siebie i innych może współistnieć bez kompromisów, czy rezygnacji z tego, co dla nas ważne.
Choć włoskie attraversiamo zabrzmiało dopiero w finale, w rzeczywistości prowadziło ją od samego początku. Już decyzja o zmianie kierunku była pierwszym krokiem na „drugą stronę” – stronę harmonii, gdzie dominuje sattva, a energie tamas i radżas pojawiają się jedynie chwilami, jak cienie, które nie mają mocy, by przyćmić światło.
……..
Historia Liz Gilbert stanowi doskonałą ilustrację tego, jak zrozumienie i praca z gunami mogą prowadzić do wewnętrznej harmonii. Od mroku tamasu, przez radżasowe tempo poszukiwań sensu, aż po spokój i równowagę sattvy – każda z tych jakości ma swoje miejsce, czas i proporcje w życiu.
Kluczem jest świadomość tego, w jakiej gunie aktualnie jesteśmy i czego w danej chwili potrzebujemy, aby wrócić do równowagi.
I oby każda z nas – tak jak Liz – gdy w życiu jest niewygodnie i boli, miała odwagę przejść na tę „drugą stronę”, gdzie czeka więcej światła, lekkości i spokoju.
