Nie każdy dzień musi być produktywny. I nie każdy dzień, w którym robisz mniej, oznacza, że coś jest z Tobą nie tak. Czasem po prostu masz mniej energii. Po kilku intensywnych dniach, niewyspanej nocy, stresie albo ciągłym ogarnianiu wszystkiego organizm w końcu upomina się o swoje.
Problem w tym, że bardzo łatwo wtedy zacząć obwiniać siebie. Zamiast odpocząć, próbujesz się bardziej zmobilizować. Zamiast zauważyć zmęczenie, szukasz kolejnego sposobu na lepszą organizację.
W tym tekście przyglądam się temu, skąd bierze się nasza presja na produktywność, dlaczego energia nie jest stała i co może pomóc tę energię odzyskać i utrzymać.
Co się dzieje, kiedy zaczynamy wymagać od siebie za dużo?
Są takie dni, kiedy od rana czuję, że wszystko idzie mi wolniej. Siadam do pracy i już na początku widzę, że będę musiała włożyć w nią więcej wysiłku niż zwykle. Czytam wiadomość i po chwili nie pamiętam, co właściwie przeczytałam. Otwieram Worda, zaczynam pisać jedna z moich Bajek, po czym łapię się na tym, że od kilku minut patrzę w ekran i myślę o czymś zupełnie innym. Zadanie, które zazwyczaj robię w pół godziny, zajmuje mi dwa razy tyle.
W międzyczasie oczywiście dzieje się cała reszta. Dziecko trzeba odebrać z przedszkola, ktoś czegoś potrzebuje, trzeba zrobić zakupy, przygotować obiad, odpisać na wiadomości. A ja mam poczucie, że mimo całego dnia pracy właściwie niewiele poszło do przodu.
Bywa, że myślę, że coś ze mną jest nie tak. Przecież wczoraj zrobiłam dużo więcej. W zeszłym tygodniu potrafiłam ogarnąć to wszystko bez większego problemu. Dlaczego dzisiaj tak trudno mi się skupić?
Długo patrzyłam na takie dni właśnie w ten sposób. Jak na dni, w których coś mi nie wyszło. Dopisywałam sobie do tego całą listę argumentów: że jestem niezorganizowana, chaotyczna, niekompetentna. Wlewałam sobie, ile się dało. Tyle że to biczowanie wcale nie poprawiało mojej produktywności. Wręcz przeciwnie. Zrobiłam mniej niż zwykle, a do tego czułam się bezwartościowa.
Dopiero z czasem zrozumiałam, że nie każdy dzień może wyglądać tak samo.
Łatwo przyzwyczaić się do myślenia, że skoro jednego dnia zrobiłam dużo, to następnego również powinnam być w stanie tyle zrobić. Tylko że nasza energia nie działa w ten sposób.
Miałam listę zadań i kiedy udało mi się ją wykreślić, czułam satysfakcję. Dzień był produktywny, więc miałam poczucie, że dobrze go wykorzystałam. Przemawiała przeze mnie Pitta – energia, którą Ajurweda opisuje jako ambitną, zorganizowaną i nastawioną na działanie. Jeśli zrobiłam wszystko z listy i jeszcze coś do tego, tym lepiej.
Problem w tym, że łatwo przyzwyczaić się do ciągłego działania. Skoro mogę, to robię. Skoro zrobiłam, to mogę zrobić jeszcze więcej. A skoro wczoraj mogłam, to dlaczego dzisiaj miałabym nie móc? Do tego dochodzi całe otoczenie. Tempo pracy, obowiązki, powiadomienia w telefonie, presja, żeby być dostępną, sprawną, zorganizowaną i ciągle coś robić. Coraz więcej rzeczy chcemy zmieścić w jednym dniu, a kiedy przestajemy nadążać, łatwo uznać, że to z nami jest coś nie tak.
Może źle planujemy. Może potrzebujemy lepszego kalendarza, aplikacji albo kolejnej metody na zarządzanie czasem.
Przecież laski na Instagramie dają radę…
Tyle że Instagram to nie rzeczywistość. Nie pokazuje całego ich dnia. Widzisz efekt. Nie widzisz kosztu.
Dlaczego mam mniej energii?
Przez długi czas nie zastanawiałam się nawet, skąd bierze się moje zmęczenie. Jeśli miałam dobry dzień, działałam na pełnych obrotach. Jeśli kolejnego dnia wszystko szło mi wolniej, próbowałam po prostu bardziej się zmobilizować.
Dzisiaj patrzę na to trochę inaczej.
Zaczęłam zauważać, że mój poziom energii jest mocno związany z tym, co działo się ze mną wcześniej. Wiem, to nie jest żadne wielkie odkrycie Ameryki. Tylko przyznajmy się same przed sobą, ile z nas pamięta co robiło wczoraj czy tydzień temu?
Wystarczy kilka intensywnych dni, gorszy sen, dużo stresu, mało odpoczynku, zmiany w cyklu i okazuje się, że tego kolejnego dnia nie mam już z czego czerpać.
Bardzo dobrze znam to z okresów, kiedy dzieciom zdarzy się jakieś przeziębienie albo gorsze samopoczucie.
Przez kilka dni działałam właściwie na autopilocie. Leki, jedzenie, wizyty u lekarza, sprawdzanie temperatury, organizowanie wszystkiego wokół. W takich momentach nie zastanawiałam się specjalnie nad tym, czy jestem zmęczona. Po prostu jest coś do zrobienia, więc działam.
Dopiero kiedy sytuacja się uspokajała, zaczynałam czuć, ile mnie to kosztowało.
To trochę jak z balonem urodzinowym. Podczas imprezy jest pełny i unosi się w górze. Dopiero kiedy wszystko się kończy, zaczyna z niego schodzić powietrze. Z nami po intensywnym czasie bywa podobnie, dopiero kiedy zwalniamy, czujemy, jak bardzo jesteśmy zmęczone. Nie mamy energii, pojawiają się trudności z koncentracją i ogromna potrzeba odpoczynku. Ja w takich sytuacjach najchętniej położyłabym się pod kocem i przez kilka godzin nie robiła absolutnie nic.
Jak odzyskać energię i lepiej funkcjonować na co dzień?
Ajurweda, jako tradycyjny system wiedzy i praktyk wywodzący się z Indii, dużo miejsca poświęca codziennym nawykom, rytmowi dnia, jedzeniu, odpoczynkowi i obserwowaniu własnego organizmu.
Jednym z pojęć, które pojawia się w tym podejściu, jest dinacharya – codzienny rytm i powtarzalność określonych czynności.
Kiedy pierwszy raz zetknęłam się z tym pojęciem, miałam trochę opór przed kolejną „idealną rutyną”.
Bo ile można? Dążenie do „lepszej wersji siebie”, perfekcyjny plan dnia. Kolejne zasady. Kolejne rzeczy, które trzeba robić regularnie, żeby być zdrowszą, bardziej produktywną i jeszcze lepiej zorganizowaną. Kto ma na to czas i siłę?
Z czasem zaczęłam rozumieć dinacharyę trochę inaczej.
Nie jako perfekcyjny plan, którego trzeba się trzymać od rana do wieczora, ale jako pewną regularność, która daje organizmowi trochę przewidywalności.
Bo umówmy się – współczesna kobieta to nie zwinięty w „precla” buddyjski mnich kontemplujący życie. Jesteśmy osadzone w realiach ciągłej akcji. Oczywiście praca, zajęcia dodatkowe dzieci, treningi, szkoła, obowiązki domowe – to jest pewien schemat. Tyle że taki, który potrafi drenować nas z energii.
Potrzebujemy czegoś, co będzie nas ładować pomiędzy tym wszystkim, co musimy zrobić w ciągu dnia. wtedy przyszło to olśnienie. Zrozumiałam, że tym czymś może być właśnie dinacharya – taki sposób organizowania codzienności, który daje przewidywalność, bo wprowadza w Twoje życie pewien rytm.
Jeść możemy tak, żeby obserwować, co nam służy i – jeśli chcemy korzystać z ajurwedyjskiego podejścia – dopasowywać posiłki do swojej doszy i aktualnych potrzeb.
Ze snem jest podobnie, tylko tutaj nie negocjowałabym za bardzo. Spać musimy. Sen jest jednym z najważniejszych elementów regeneracji i nie warto z niego rezygnować tylko po to, żeby jeszcze coś zrobić. Lepiej zadbać o w miarę stałe godziny snu i dać sobie tyle czasu na regenerację, ile rzeczywiście potrzebujemy.
Odpoczynek też nie musi oznaczać kolejnej godziny przed Netflixem. Czasami dużo bardziej regenerujący może być spacer po lesie, wyjście do parku, kilka minut na balkonie bez telefonu albo zwykłe siedzenie w ciszy z kubkiem czegoś ciepłego.
Wprowadzając te drobne praktyki do mojego dnia doszłam do wniosku, że im bardziej próbujemy stworzyć idealną rutynę, tym łatwiej zamienić ją w kolejne zadanie na liście. Dlatego robię to bez presji, bo dużo ważniejsza wydaje mi się sama regularność i świadomość, że drobne rzeczy powtarzane każdego dnia mogą wspierać naszą energię noż robienie wszystkiego na tip top.
Ciepła woda rano. Kilka minut ruchu. Oklepanie ciała na pobudzenie i – w ajurwedyjskim ujęciu – rozruszanie porannej energii Kapha. Kilka spokojnych oddechów zamiast natychmiastowego sięgania po telefon. Kawa rano, a nie po południu, jeśli zauważasz, że kofeina wpływa na Twój sen. Ciepły obiad zamiast jedzenia w biegu. Krótki spacer między zadaniami. Kilka minut bez ekranu, kiedy możesz po prostu popatrzeć przez okno albo wyjść na zewnątrz.
To nie są wielkie rzeczy. Może właśnie dlatego na początku trudno zauważyć ich potencjał i łatwiej sięgnąć po suplementy, które mają nas wzmocnić. Tymczasem często większe znaczenie mają drobne zmiany, które możemy bez większego wysiłku włączyć do codziennego życia i regularnie powtarzać.
Dlaczego rytm dnia ma znaczenie?
Jest jeszcze jedna rzecz, która w ajurwedyjskim podejściu dobrze pokazuje, dlaczego codzienna regularność może mieć znaczenie dla naszego samopoczucia, energii i produktywności.
To dosza Vata.
W ajurwedzie przypisuje się jej cechy takie jak ruch, zmienność, lekkość i nieregularność. Możesz spojrzeć na to bardzo praktycznie.
Jeśli jednego dnia jesz śniadanie o siódmej, kolejnego dopiero o jedenastej, raz śpisz osiem godzin, a następnej nocy cztery, przez cały dzień przeskakujesz między pracą, telefonem, dziećmi i kolejnymi obowiązkami, Twój dzień jest pełen zmienności.
Kiedy wzrasta w nas energia Vaty, rozpraszamy się, jesteśmy chaotyczne, zaczynamy jakąś czynność i bardzo często jej nie kończymy. Kojarzysz ten moment – wchodzisz do kuchni i zastanawiasz się po co? Tak naprawdę zamiast wstawiać zmywarkę, miałaś włączyć pralkę.
W ajurwedyjskim ujęciu taki chaos i rozproszenie można wiązać ze wzrostem Vaty. Nie oznacza to jednak, że każda trudność z koncentracją ma takie źródło. To właśnie sen, jedzenie, ruch, odpoczynek i rytm dnia tworzą podstawę, na której później opierasz się w trudniejszych momentach.
I właśnie dlatego dinacharya zaczęła być dla mnie czymś więcej niż kolejnym zestawem obowiązków. Stała się sposobem na stworzenie sobie kilku punktów, które są stałe nawet wtedy, kiedy reszta dnia jest kompletnie nieprzewidywalna. Dzięki niej łatwiej utrzymać energię i produktywność.
Bo powiedzmy sobie to szczerze – produktywność nie zależy tylko od tego, czy jesteśmy w jakiejś dziedzinie kompetentne bardziej czy mniej, ale również od tego, czy jesteśmy dotlenione, wyspane, najedzone i odżywione.
Trudno wymagać od siebie skupienia, kreatywności i działania na wysokim poziomie, kiedy podstawowe potrzeby organizmu od dawna czekają na swoją kolej.
Co zrobić, kiedy mam gorszy dzień?
Nie zawsze możesz zwolnić. Doskonale o tym obie wiemy.
Chore dziecko nie poczeka, aż będziesz miała więcej przestrzeni. Ważny termin w pracy też czasami po prostu trzeba dowieźć.
Ale kiedy mam gorszy dzień, coraz częściej próbuję nie dokładać sobie jeszcze jednej rzeczy: poczucia winy.
Dziś jestem dla siebie bardziej wyrozumiała, bo wiem, że moje możliwości nie są każdego dnia takie same.
Jeśli mam mniej siły, robię tyle, ile rzeczywiście jestem w stanie zrobić. Nie próbuję na siłę udowodnić sobie, że nadal mogę funkcjonować na tym samym poziomie.
Zastanawiam się jak spałam? Jak długo pracowałam bez przerwy? Czy przez kilka dni jadłam byle jak? Czy miałam w ogóle czas na odpoczynek? A może znowu wzięłam na siebie więcej, niż było trzeba? To nie daje odpowiedzi na wszystko. Ale pozwala zobaczyć pewne zależności, których wcześniej nie zauważałam.
I chyba właśnie to jest dla mnie najważniejszą zmianą. Nie muszę każdego dnia wyciskać z siebie tyle samo, udowadniać sobie, że jestem nie wiadomo jak produktywna. Mogę czasem po prostu uznać, że dzisiaj mam mniej energii.
Zrobić trochę mniej. Zjeść normalny posiłek. Pójść wcześniej spać. Wyjść na spacer. Odłożyć telefon. Dać sobie chwilę oddechu.
Widzę w tym dużą wartość ajurwedyjskiego podejścia. Bo im lepiej znasz swój rytm, tym łatwiej zauważyć, kiedy zaczynasz z niego wypadać.
Produktywność jest tylko jednym z elementów Twojego życia.
Nie jest miarą tego, czy dobrze przeżyłaś dzień.
I na pewno nie jest miarą Twojej wartości.
Q@A – Najczęściej zadawane pytania
Dlaczego mam tak mało energii?
W Ajurwedzie energię rozpatruje się w kontekście wielu elementów codziennego życia – między innymi odżywiania, snu, rytmu dnia, odpoczynku, aktywności, a także dosz. Każda z nich ma inne właściwości i wiąże się z innym sposobem funkcjonowania, reagowania na zmęczenie i gospodarowania energią. Dlatego w Ajurwedzie znaczenie ma nie tylko to, ile masz energii, ale również jak ona u Ciebie działa i co może ją zaburzać.
O podstawowych rzeczach, takich jak sen, odżywianie czy regularność dnia, możesz przeczytać i zacząć obserwować je sama. Jeśli natomiast chcesz lepiej zrozumieć swoją konstytucję i rolę dosz w Twoim przypadku, warto porozmawiać z osobą, która zajmuje się Ajurwedą.
Co zrobić, kiedy jestem ciągle zmęczona?
Z perspektywy Ajurwedy warto najpierw przyjrzeć się podstawom: czy śpisz wystarczająco długo, jesz regularnie, masz czas na odpoczynek i czy Twój dzień nie jest pełen ciągłego pośpiechu i bodźców. Pomocna może być też dinacharya, czyli rytm codziennych czynności, który daje organizmowi więcej przewidywalności
Jak odzyskać energię?
W Ajurwedzie znaczenie ma nie tylko to, żeby „więcej spać” czy „lepiej jeść”, ale również kiedy śpisz, kiedy jesz, co pojawia się na Twoim talerzu i jak wygląda Twój rytm dnia. W ajurwedyjskim podejściu bierze się przy tym pod uwagę między innymi konstytucję i aktualny stan dosz.
Samo przeczytanie kilku wskazówek nie zawsze wystarczy, żeby zrozumieć, jak te zasady działają i z czego właściwie wynikają. Jeśli chcesz lepiej poznać ajurwedyjskie podejście do snu, odżywiania, rytmu dnia i dosz, możesz przyjść do mnie na sesję edukacyjną z Ajurwedy. Podczas takiej sesji dzielę się wiedzą i pomagam Ci lepiej zrozumieć zasady Ajurwedy
Jak poprawić jakość snu i mieć więcej energii?
W Ajurwedzie sen jest ważnym elementem codziennej regeneracji. Znaczenie ma nie tylko liczba przespanych godzin, ale również regularność, pora kładzenia się spać i to, jak wygląda wieczór przed snem. Pomocne może być ograniczenie wieczorem nadmiaru bodźców, odłożenie telefonu, spokojniejsze tempo i zadbanie o to, żeby sen miał swoje stałe miejsce w rytmie dnia.
W ajurwedyjskim podejściu zwraca się też uwagę na to, że nie każdy potrzebuje dokładnie tego samego rytmu. Dlatego warto najpierw poznać podstawowe zasady i zrozumieć, jak Ajurweda opisuje sen oraz jego związek z doszami.
Jak stosować Ajurwedę na co dzień?
Nie musisz od razu zmieniać całego swojego życia. Ajurweda odnosi się do bardzo zwyczajnych elementów codzienności – tego, jak zaczynasz dzień, kiedy jesz, jak odpoczywasz, kiedy kładziesz się spać i jak organizujesz swój rytm dnia. Warto zacząć od poznania podstaw i wprowadzania małych zmian, zamiast próbować stosować wszystkie zasady jednocześnie.
Dobrym początkiem może być przyjrzenie się własnemu rytmowi dnia i temu, czy masz w nim wystarczająco dużo miejsca na sen, regularne posiłki, ruch i odpoczynek. Z czasem możesz poznawać kolejne elementy Ajurwedy i sprawdzać, które z nich dobrze wpisują się w Twoją codzienność.
